Kontakt|Reklama
Jesteś tutaj: » Strona główna » Oddam » Psy » Teriery » Padaczka=wyrok smierci ?
Ogłoszenie nr. 721

Padaczka=wyrok smierci ?

Autor: rita

 

Kategoria:    Oddam / Psy / Teriery

Województwo: Opolskie, Miejscowość: Opole

 

Cena: brak

E-mail: zastrzeżonyTelefon: 664 332 220

 

Dodano: 2012-01-27 12:25Wygasa za: 13dni

Wyświetleń: 1301

Drukuj ogłoszenie »Wyślij wiadomość »



Ron /3-4 lata/ trafił do opolskiego schroniska kilka miesięcy temu. Od samego początku pobyt w schronisku był dla niego bardzo stresujący. Ron bardzo przeżywał zamknięcie w kojcu, denerwowała go obecność tak wielu psów i właściwie Ron miał jedno marzenie - wydostać się z tego okropnego miejsca. Puszczony luzem po terenie schroniska zawsze kręcił się blisko wyjścia, czekając na okazję aż furtka otworzy się i pozwoli mu cieszyć się wolnością.
Któregoś dnia pojawił się wreszcie ktoś, komu Ron zapadł w serce i zabrał naszego terierka do domu. Szczęście nie trwało długo... Ron wrócił z adopcji, bo jego nowy pan nie był w stanie wygrać z instynktem psiaka. Ron po prostu próbował gonić wszystko co się ruszało. I rzeczywiście tak jest: przejeżdżający pociąg czy samochód, uciekający kot - to dla Rona cel, który należy gonić i za wszelką cenę złapać.
Spacer z Ronem wygląda tak, że Ron pędzi przed siebie bez większego celu, niemal poddusza sie na smyczy i nie ma nawet czasu załatwić się porządnie. Jest bardzo podatny na stres, dość nerwowy (nie mam na myśli, że agresywny), jeśli nawet nie "znerwicowany".
Jakby tego dramatu było mało, Ron cierpi na padaczkę. Pierwszy atak pracownicy zaobserwowali w okolicach września. Od tamtej pory dostaje luminal i clanozepam i aż do teraz było dobrze. Tydzień temu Ron miał 3 silne ataki w ciągu jednego dnia... Został na kilka dni przeniesiony do ciepłęgo kojca, bo ledwo trzymał się na nogach i był bardzo otępiały po zwiększonej dawce leków i wyczerpany atakami. Powoli dochodzi do siebie, ale wciąż jest "nieswój".
Chyba nie muszę pisać jak bardzo niebezpieczne są ataki same w sobie. W schronisku, mimo troski i zaangażowania pracowników, nikt nie jest w stanie doglądać Rona wystarczająco często. Jeśli Ron będzie miał kolejny atak i straci przytomność leżąc na betonie lub śniegu to po prostu zamarznie...
Z resztą weterynarz powiedział, że jeśli tak silny atak znów się powtórzy to Ron zostanie uśpiony.
Ronowi naprawdę pilnie potrzebny jest dom tymczasowy. Musi być pod troskliwą opieką. Musi być bezpieczny. Trzeba go uważnie obserowować, aby dobrać odpowiednie dawki leków. To wszystko w schronisku jest niemożliwe. Ratunkiem dla niego jest tymczas, a najlepiej od razu dom stały, ale nie wiem czytakie marzenia sie spełniają....
kontak w jego sprawie: tel. 664 332 220 lub mail: fundacja@fioletowypies.pl